Konkurs recytatorski „W kręgu poezji i prozy lagrowej więźniarek KL Ravensbrück im. Wandy Półtawskiej”
XII Ogólnopolski Konkurs Recytatorski „W Kręgu Poezji i Prozy Lagrowej Więźniarek KL Ravensbrück" im. prof. Wandy Półtawskiej to spotkanie wykonawców poświęcone bolesnej tematyce zbrodni hitlerowskich dokonanych w czasie II wojny światowej. Rozgrywany jest od roku 2012 jako wieloetapowa żywa lekcja historii. Wymaga czytania książek i relacji z czasów, gdy o człowieczeństwo było tak trudno. Tegoroczny Konkurs zgromadził około 200 recytatorów z całej Polski, a ja znalazłam się w gronie 29 finalistów. To były największe zmagania recytatorskie, w jakich uczestniczyłam. Recytując wiersz więźniarki obozu Ravensbrück, dowiedziałam się wiele o sobie.
14 kwietnia 2026 r. jechałam pięć godzin do Katowic razem z panem Piotrem Figasem. Kiedy byliśmy już na miejscu, mądrze spożytkowaliśmy czas. Zobaczyłam wielki katowicki Spodek koło pomnika poświęconego Powstańcom Śląskim. Po tym organizatorzy Konkursu przejęli nad nami pieczę. Wraz z innymi uczestnikami pojechaliśmy autobusem do hostelu harcerskiego „Skaut” w Chorzowie. Tam przydzielono nam pokoje. Dostałam pokój 104 z dwiema dziewczynami, które od razu polubiłam (pozdrawiam Emilkę i Roksanę). Zostałam ich klucznikiem Gerwazym, jak żartobliwie powiedzieli organizatorzy. Następnie zjedliśmy tradycyjny polski obiad. Czułam się pełna i szczęśliwa! Podziękowałam kucharzom, bo były to delicje.
O godzinie 16:00 wszyscy uczestnicy i opiekunowie spotkali się w sali konferencyjnej w celu omówienia kwestii dotyczących Gali Finałowej oraz przyszłego wyjazdu do Niemiec, będącego jedną z nagród dla finalistów Konkursu. „Po co tu jesteście?” zapytał pan Marek Gadowicz z Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu i wszystkich zaskoczyło to pytanie. Jedna z osób wytłumaczyła, że jest tu dlatego, ponieważ podziwia kobiety z obozu Ravensbrück, które wykazały się ogromną siłą ducha. Druga osoba powiedziała, że chciałaby upamiętnić to, co się działo za czasów II wojny światowej. Podniosłam rękę. Chciałam powiedzieć „Jestem tu, bo bardzo lubię recytować”, ale stwierdziłam, że moja wypowiedź na tle innych jest zbyt naiwna i postanowiłam siedzieć cicho. Drugą część konferencji zajęło opracowanie repertuaru Gali Finałowej. Z przygotowanych przez uczestników 2 tekstów pani Maria Lorens – pomysłodawczyni Konkursu, wybierała jeden, by całość zmagań ukazała pełny obraz Ravensbrück. Tak, jak chciałam, pozwolono mi zaprezentować wiersz Haliny Golczowej pt. „Reportaż o ausenie”.
Po konferencji poszliśmy na spacer po pięknym Parku Śląskim w pobliżu Stadionu Śląskiego, mającego status stadionu narodowego. Cudownie byłoby tam wrócić! Widziałam tylko kilka majestatycznych widoków np. wielkie wiśnie, mostki, jeziora, kwiaty, a było ich o wiele więcej. Kolacja była pyszna, ponieważ przygotowano dla nas kolorowy stół szwedzki z kanapkami. Na stołówce dosiadła się do mnie Emilka, Roksana i nowo przeze mnie poznana Julka, którą też polubiłam. Te trzy dziewczyny były dla mnie bardzo miłe.
Szybko zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się z poczuciem ważnej misji do spełnienia. Przeżyłam olśnienie, po którym już wiedziałam, dlaczego tutaj jestem. „Chcę recytować, jak najlepiej potrafię. Dla tych kobiet”. Te myśli trzymały się mnie mocno i motywowały do godnego zaprezentowania wiersza Haliny Golczowej.
Ubrałam się w czarną sukienkę i baletki. W Chorzowie padał deszcz. Po pysznym śniadaniu ruszyliśmy autobusem do Śląskiego Teatru Impresyjnego im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej. Gdy dotarliśmy na miejsce, wszystkich recytatorów zaprowadzono za ciemne niczym smoła kulisy. Była tam oddzielna sala dla występujących, ciasnawe korytarze oraz pyszne minikanapeczki z twarogiem, rzodkiewką, serem czy wędliną.
Pani Maria Lorens, której mama też była więźniarką obozu, zwróciła się do nas ze słowami, po których każdy stanął na baczność. Najbardziej zapmiętałam zdanie: „Jesteście głosami tych kobiet! Recytujecie ich ostatnie słowa. Wiersze, które często były pisane przed egzekucją lub gdy były na granicy wycieńczenia”. Poczułam dwa razy mocniej myśli, które pojawiły się w mojej głowie o poranku. Dowiedziałam się też, że recytuję jako szósta.
Program przedstawiał się następująco: na scenę wychodziło po kolei siedmiu recytatorów, a po nich prezentowana była krótka etiuda, grana przez grupę aktorów Amatorskiego Teatru „Pierro”, działającego przy II Liceum Ogólnokształcącym im. Gustawa Morcinka w Rudzie Śląskiej pod kierunkiem Anny Morajko-Fornal. Teatr „Pierro” przedstawił sześć poruszających, pełnych symboli etiud, nawiązujących do obozu Ravensbrück. Najmocniej zadziałała na mnie etiuda, w której aktorzy ukazali operowane nogi 74 więźniarek. Te przerażające eksperymenty pseudomedyczne zostawiły trwałe okaleczenia do końca życia, o ile w ogóle ofiary przeżyły.
Ja występowałam w pierwszej turze, więc gryzł mnie stres. Od szybkiego bicia serca zaczęłam kaszleć i co chwila brałam kilka łyków wody. Czułam szczypanie. Nie potrafiłam patrzeć na innych recytatorów, dlatego zakradłam się za kurtynę. Znalazłam krzesło i z butelką wody głęboko oddychałam w ciemnościach. Zresztą, chciałam widzieć te etiudy, chociaż od tyłu! Obserwowałam więc i nasłuchiwałam występów innych. Każdy recytator do występu dostawał do rąk różę - białą lub czerwoną. Ten kwiat miał być symbolem oddania oraz hołdu dla wszystkich więźniarek z Ravensbrück. Na widowni znajdowały się dwie Panie, które przeżyły ten nieludzki obóz.
Wyprostowana, z patosem na twarzy i krwistoczerwoną różą w prawej ręce wyszłam na scenę. Na wstępie każdy recytator miał powiedzieć swoje imię, nazwisko i szkołę, z której przyjeżdża. Czułam dumę, że w Teatrze Śląskim wybrzmiało: „Emilia Mehmedov, ZS Nr 2 im Noblistów Polskich w Choszcznie”. Na koniec recytacji skinęłam głową na znak szacunku i złożyłam różę w wysokim szklanym wazonie, jak inni recytatorzy. Schodziłam ze sceny ze spokojnym sercem.
W czasie przerwy ci, co już występowali, mogli udać się na miękkie siedzenia publiczności. Wszystkie recytacje były poruszające. Wyobrażam sobie, że jury miało niełatwe zadanie. W czasie ich obrad mogliśmy obejrzeć jeszcze spektakl Grupy Teatralno-Muzycznej „Od serca” Ośrodka dla Osób Niepełnosprawnych Najświętsze Serce Jezusa pod kierunkiem Katarzyny i Witolda Hanke pt. „Przed celą śmierci”, oraz dwa filmy dokumentalne zawierające wywiady z kobietami, które przeżyły Ravensbrück. To przerażające, jak wielkich okrucieństw jest w stanie dopuścić się człowiek. Tortury w trakcie przesłuchań nie znały granic, a krzyki były świdrujące, jednak nikt ich nie usłyszał, bo hitlerowcy celowo przytłumiali je puszczaną przez megafony muzyką Ludwiga Beethovena.
Czuję, że samo to, że tam byłam, jest wielkim osiągnięciem. Nauczyłam się wielu rzeczy. Poszerzyłam wiedzę o zbrodniach hitlerowskich w czasie II wojny światowej. Poznałam nowych ludzi. Organizatorzy powiedzieli, że przyjaźnie zawarte podczas Konkursu trwają przez lata. Wystąpiłam w Teatrze Śląskim w Rudzie Śląskiej. Widziałam kosmiczny Spodek w Katowicach i trochę natury.
Gdy wracaliśmy, obserwowałam piękny, pomarańczowy jak mandarynka zachód słońca i czułam radość, że byłam w Katowicach. Chciałabym z całego serca podziękować za tę przygodę pani Marii Lorens oraz Instytutowi Pamięci Narodowej – Oddziałowi Szczecin i Oddziałowi Katowice, a szczególnie Pani Angelice Blindzie, która czuwała nad nami i znakomicie prowadziła Galę Finałową. Chcę podziękować szkole, którą z dumą reprezentowałam, rodzicom oraz Panu Piotrowi, który się mną zajął. Jestem zdecydowana, aby dalej się rozwijać. To była niezwykła lekcja historii i szklana statuetka finalistki będzie mi o niej przypominać. Ciekawi mnie tylko, czego jeszcze nauczę się w Niemczech podczas wyjazdu do Miejsca Pamięci i Przestrogi Ravensbrück.
Emilia Mehmedov VTOŚ


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!