browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Ja – kot

 

Jestem kotem, chodzę własnymi drogami. To, co mi  samemu najlepiej odpowiada, musi odpowiadać również Tobie, mój Nauczycielu. Nie lubię, kiedy ktoś zagląda mi do miski z mlekiem. Twierdzisz, że jestem egoistą. Bzdura. To słowo zarezerwowane jest dla ludzi. Czasem po prostu trzeba myśleć tylko o sobie. Mnie zdarza się to nieco częściej niż innym stworzeniom. Raz, może dwa, ewentualnie sto razy w ciągu dnia. Ale chyba lepiej być mądrze oddanym sobie i swoim kocim ideom, niż głupio podążać za innymi, prawda?

Jestem z natury strasznie ciekawskim kotkiem, wszędzie mnie pełno. Przemierzam leniwie szkolne korytarze lekko zaintrygowana. Mijałam nieznanych mi ludzi niepewna, którzy z nich to potencjalni przyjaciele. W ogóle nie czułam strachu, nie wiem, co to strach. Pewność siebie to moje drugie imię. Weszłam do klasy i miękko spoczęłam w ławce. Trzeba było słuchać. Tragedia. Na szczęście dzień zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego okazał się znacznie ciekawszy. Poznałam inne koty. Na każdej lekcji zadawane były nieistotne dla kota pytania: Jak się nazywasz? Skąd jesteś? Do jakiego gimnazjum chodziłaś? Lubisz mleko? Nie, tego ostatniego nie zadawano. Dowiedziałam się masy innych, naprawdę ciekawych rzeczy. Mogłabym już napisać całkiem sporą książkę o kotach z mojej klasy. Kto czym się interesuje, co kogo kręci, ile burych cętek ma na łapie… I różne inne kocie tajemnice!

Pierwsze dni to był sprawdzian z orientacji. Chyba nie zdałam go zbyt dobrze. Zresztą inne kociaki też nie mają się czym pochwalić. Ciągłe szukanie klas, których jest dosyć dużo w naszej szkole, przyprawiało mnie o dreszcze, prychałam na każdym kroku. Aż mi się sierść jeżyła na grzbiecie. Całe przerwy marnowałam, a przecież mogłam wygrzewać się na ławce. Dałam radę z tym wszystkim, po mniej więcej tygodniu mogłam już mapę szkoły naszkicować z pamięci. Zdolne ze mnie stworzenie, nie wiedziałeś?

 Jestem sobą, jestem inna od innych kotów, które też są sobą. Jeden ma rudą łatkę na uchu, drugi jedną nogę czarną. Niektóre koty lubią się wyróżniać wyglądem, inne zaś wolą wtapiać się w tło, być niezauważalne. Ale nie różni nas tylko wygląd, każdy z nas ma zupełnie odmienny charakter. Niektórzy patrzą na świat z przymrużeniem oka – można nawet powiedzieć, że z obojętnością (och, jak lubię przymrużać oczy!), inni natomiast wolą spoglądać na wszystko tak, jakby widzieli wszystko po raz pierwszy. Bywamy też czasem strasznie leniwe, w szkole zdarza się to niezwykle często, no bo czasem po prostu nam się nudzi, nic nie możemy na to poradzić. Ale tak, poza tymi chwilami błogiego lenistwa, jesteśmy wulkanami energii – którą rozładowujemy oczywiście na przerwach. No, niekiedy zdarza się to na lekcjach.

Te ostrożniejsze kocięta siedzą cichutko, patrzą złym wzrokiem spod nastroszonych brwi, od czasu do czasu jeżąc się na innych, tak po prostu – bez powodu. No cóż, taka już kocia natura, bywamy też zadziorne, ale tylko odrobinkę. Instynktownie wiemy, przy którym biurku warto stać i łasić się do nogi nauczyciela. I oczywiście to robimy. Czy można uznać ten zwyczaj za podlizywanie? Nazwijcie to sobie, jak sami chcecie, nam – kotom nic do tego. Trzeba sobie w życiu radzić, prawda? Co do biurka, to bardzo przepraszamy panią Kwaśną, że jej biurko uszkodziliśmy. Swoją drogą śmieszna historia. Koty, jak koty, ale te z naszej klasy to już kompletny nieogar. Było pewne, że zmajstrują coś na powitanie. Bez tego by się przecież nie obyło.

Po trzech tygodniach nadeszły upragnione otrzęsiny. Koty ze wszystkich klas miały dosyć dużo czasu na to, żeby się dobrze poznać i zaprzyjaźnić, więc była świetna zabawa. Co to była za rywalizacja! Bajeczna. Jednak to klasa ILOa (nawiasem mówiąc – moja klasa) okazała się najlepsza. Już od pierwszej konkurencji rozpoczęła się zażarta walka. Wynik był mało ważny, liczyła się integracja. Lubimy przecież wspólne figle.

A więc, mój Nauczycielu, jeżeli będziesz tak miły i podrapiesz mnie czasem za uszkiem, odwdzięczę się dobrymi ocenami. Ci, którzy nie nadają na tych samych falach, co ja, niech się lepiej strzegą, bo nie piłuję pazurków i takie podrapanie może okazać się dosyć bolesne, a tego byśmy chyba nie chcieli, miauu. Którzy nauczyciele będą dobrzy i poczęstują od czasu do czasu miłym słowem, a którzy będą ciskać w nas złymi spojrzeniami? Do kogo warto się łasić, a kogo lepiej omijać jak najszerszym łukiem?

Szkoła kotom spodobała się bardzo, jednak czas pokaże.

Joanna Słowik ILOa