browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Polityka? Tak, ale nie dla siebie

Opublikowano przez 2 lipca 2015 Komentarzy (0)

XXI Sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży odbyła się 01.06.2015 r. W ławach poselskich zasiedli uczniowie Zespołu Szkół Nr 2 im. Noblistów Polskich w Choszcznie: Daria Domagalska i Marek Nowak. Nominacje poselskie uroczyście odebrali 18 maja 2015 r. w Urzędzie Wojewódzkim w Szczecinie. Droga do nich była bardzo długa. Daria i Marek wzięli udział w konkursie Kancelarii Sejmu i Centrum Edukacji Obywatelskiej. Ale wcale nie chodziło o wielką politykę, oni zajęli się swoją miejscowością – Reczem, i swoimi sprawami – sprawami młodzieży. Zrealizowali projekt, którego celem było stworzenie nowych miejsc wypoczynku dla młodzieży. O samym projekcie można przeczytać na stronie CEO, a tutaj ciekawska Weronika Nahorska i wścibski Piotr Figas sobie z młodymi posłami podyskutowali o tym i owym. Polityka? Była jednym z tematów, acz nie nadrzędnym.

SDIM3786

Weronika Nahorska:- Polityka to trudna dziedzina, szczególnie dla kogoś tak młodego jak Wy. Co skłoniło Was do udziału w konkursie, w którym nagrodą miała być nominacja poselska na Sejm Dzieci i Młodzieży? Czy sama nagroda, czy może mieliście ideę?

Daria Domagalska:- Myślę, że bardziej skłoniła nas idea pomagania innym, żeby nam po prostu było lepiej, młodzieży i starszym. Konkurs spodobał mi się, ponieważ były interesujące badania do wykonania. Dzięki nim można było zmienić coś w naszej miejscowości, a zmiany są w Reczu potrzebne.

Marek Nowak:- Ja myślę, że liczyła się też wygrana, nagroda była interesująca, dlatego może taki zapał w nas był, aby uzyskać i zdobyć tę nominację.

W.N.:- A same nagrody? Która: debata sejmowa, czy wycieczka do Warszawy, była dla Was bardziej atrakcyjna?

D.D.:- Wycieczka do Warszawy to już była wielka nagroda, ale bardziej atrakcyjna była debata sejmowa, bo do Warszawy można zawsze pojechać, tak? A do Sejmu nie zawsze da się wejść i uczestniczyć w debacie. Uczestnictwo w debacie sejmowej to trudniejsze marzenie do spełnienia.

M.N.:- Ja też mogę jednoznacznie stwierdzić, że debata – tak! – była najważniejsza.

W.N.:- Wasz projekt wzbudził wielkie zainteresowanie. Skąd pomysł, by zająć się właśnie tymi sprawami?

D.D.:- Temat dotyczył głównie młodzieży, wszystkie badania dotyczyły młodzieży i trzeba było właśnie zrobić coś dla młodzieży. No i pewnie z tego. Tak, jak wcześniej wspomniałam, w Reczu potrzebne są zmiany. Dzisiejsza młodzież potrzebuje miejsc, gdzie mogłaby spędzać czas po szkole zamiast siedzieć przed komputerem czy demolować miasteczko. Dlatego też wybraliśmy badanie , które było – naszym zdaniem – możliwe do zrealizowania.

M.N.:- My chcieliśmy też stworzyć takie miejsca, bo wiadomo, w naszej miejscowości ich brakuje. I dlatego ten temat związany jest z naszą miejscowością. Dlatego podjęliśmy pewne kroki i działania w tym celu.

Piotr Figas:- Jak wiem, wcześniej było spotkanie z posłem Stanisławem Wziątkiem u Burmistrza Recza. To chyba w tej sprawie właśnie…

M.N.:- Rozmowy dotyczyły głównie tego, co mamy zamiar zrobić. Wtedy jeszcze nie były ogłoszone wyniki rekrutacji [do Sejmu – przyp. red.]. Przedstawiliśmy, jakie kroki  związane z funkcjonowaniem gminy i ludzi młodych zamierzamy podjąć w przyszłości. Nie za dużo dowiedzieliśmy się na spotkaniu, ale przedstawiliśmy swoje propozycje i oczekiwaliśmy pewnej pomocy od pana posła.

P.F.:- Czy ją uzyskaliście?

M.N.:- W pewnym sensie tak. Uzyskaliśmy, tak.

D.D.:- Tak.

W.N.:- Czy podczas realizacji projektu napotkaliście trudności, może dostrzegliście coś kontrowersyjnego?

D.D.:- Trudności na pewno były. Na przykład, jak wykonywaliśmy samo to badanie, to ludzie bali się wypowiedzieć i nie chcieli wziąć w ogóle udziału, przed kamerą, ani tak w ogóle, nawet bez kamery nie chcieli wypowiedzieć swojego zdania.

M.N.:- Tak, ale w większości jednak mieliśmy poparcie dla naszego projektu ze strony pana burmistrza. Większość osób badanych jednak angażowała się w nasz projekt.

W.N.:- Czy reprezentowanie w Warszawie małej miejscowości stwarzało jakieś bariery?

D.D.:- Raczej nie, dużo było osób z małych miejscowości. Jakoś tam było w miarę fajnie.

M.N.:- Nie napotkaliśmy raczej żadnych takich barier. Mała miejscowość nie była to żadna bariera po prostu.

P.F.:- Nie czuliście jej w ogóle?

D.D.:- Nie.

M.N.:- Nie.

D.D.:- Tam sporo było osób z małych miejscowości, z dużych miast było mniej osób.

M.N.:- Nie było to jakimś elementem na warsztatach czy podczas samych obrad.

W.N.:- Porozmawiajmy o Sesji Sejmu. Jakie przeżycia towarzyszyły Wam podczas obrad?

D.D.:- Na pewno byliśmy podekscytowani całą sytuacją, było tak trochę… atmosfera była trochę napięta, bo denerwowaliśmy się, ale z drugiej strony byliśmy szczęśliwi.

M.N.:- Tak, na pewno było to ogromne przeżycia, które zapiszą się w naszej pamięci do końca. Te spotkania z najwyższymi władzami… to było największym przeżyciem myślę. Rozmowa, wspólne fotografie nawet z panem Marszałkiem. I wspólne obrady, wspólne głosowanie – to było przeżycie. Wspólne podejmowanie uchwał.

W.N.:- Jakie sprawy były poruszane? Czy Wasze wystąpienia wpisały się w ten obraz, czy mogły liczyć na zrozumienie?

D.D.:- Były poruszane sprawy tych miejsc dla młodzieży, ale też w Sejmie młodzi posłowie wypowiadali się na temat polityki obecnej i obecnych rządzących.

P.F.:- Czy to były zdania krytyczne?

D.D.:- W większości tak.

P.F.:- Surowo formułowane…?

M.N.:- Zależy.

D.D.:- Raczej surowo i bardzo emocjonalnie wypowiadane.

M.N.:- Większość osób wgłębiało się w bieżącą politykę, choć temat jej nie dotyczył, ponieważ był to projekt edukacyjny, a jednak większość wykorzystało to, by wypowiedzieć się na temat bieżącej polityki.

P.F.:- Czy zdanie młodzieży tak, jak je słyszeliście, jest w jakiejś mierze zgodne z Waszą opinią na temat bieżącej polityki, czy chcecie się zdystansować?

D.D.:- Raczej zdystansować, chociaż niektóre tematy były bliskie.

SDIM3780 Daria Domagalska i bliskie tematy

M.N.:- Akurat ja trochę interesuję się polityką i w pewnym sensie te osoby, które się wypowiadały, to byli przeciwnicy polityczni, jeśli mogę tak powiedzieć. Też pewien dystans trzymam i nie chcę się może wypowiadać, ale nie byli jednak po mojej stronie.

P.F.:- A debaty były gorące? Polemiki ostre?

D.D.:- Czasami tak.

P.F.:- Czy były ostrzejsze te młodzieżowe polemiki od tych, które znacie z telewizji?

M.N.:- Nie, myślę, że nie. Może jedna albo dwie osoby za bardzo się wypowiadały i użyły pewnych rekwizytów nawet, na przykład czerwonej kartki. Zdenerwowało mnie wypowiadanie się w ogóle na temat jednej partii. Popieranie partii nie było w ogóle w temacie.

P.F.:- Kto był marszałkiem Sejmu w czasie sesji?

M.N.:- Marszałków było trzech.

P.F.:- Młodych?

D.D.:- Tak.

P.F.:- Reagowali w czasie debat i polemik?

D.D.:- Tak, zwłaszcza kiedy kończył się czas, to prosili, żeby już kończyć. Chociaż posłowie jeszcze przedłużali, bo musieli po prostu się wypowiedzieć.

P.F.:- A czy zgodzilibyście się ze stwierdzeniem, że formułowane tak ostro, bezkompromisowo opinie są formą naśladownictwa bieżących debat politycznych, jakby dziedzictwem naszego życia politycznego. Czy chcielibyście to zmienić?

M.N.:- Ja myślę, że tak. W pewnym sensie jest to negowanie bieżącej polityki, a mimo wszystko naśladowanie.

P.F.:- Czyli niby krytykują, a z drugiej strony powielają?

M.N.:- Może to jest w pewnym sensie próba zwrócenia na siebie uwagi. Tak, jak robią to politycy.

W.N.: Chciałam zapytać, czy w czasie obrad mieliście szansę wypowiedzieć się o projekcie?

D.D.:- Ogólnie rozmawialiśmy o uchwale, wcześniej była przygotowana uchwała i musieliśmy wprowadzić poprawki, które młodzi posłowie zgłosili. Dlatego było ogólne głosowanie, żeby te poprawki wprowadzić. I tam właśnie było o miejscach dla młodzieży.

M.N.:- O naszym projekcie też rozmawialiśmy na warsztatach, które się odbywały w jednym z liceów warszawskich. Przedstawiliśmy to, co wykonaliśmy i co jeszcze zamierzamy w przyszłości w związku z tym.

W.N.:- Takie wyjazdy są najczęściej okazją do poszerzenia kontaktów. Czy udało się Wam poznać kogoś ciekawego?

D.D.:- Myślę, że tak. Poznaliśmy głównie osoby z naszego województwa, które jechały z nami autobusem i z którymi razem mieliśmy hotel.

M.N.:- Były osoby, z którymi mieliśmy wspólne zdanie i z którymi wspólnie się zaangażowaliśmy w ten sam temat. Osoby, które chcą coś zrobić. Doszliśmy z nimi do konsensusu i dalej utrzymujemy te kontakty.

P.F.:- A czy ktoś z tych młodych ludzi Wam zaimponował? Czy raczej myśleliście na zasadzie: „my też jesteśmy dobrzy”?

M.N.:- My tak może nie uważamy. Po prostu chcielibyśmy być na równi z nimi. Nikt nam tak bardzo nie zaimponował. Jeszcze się nie do końca poznaliśmy. Ale kontakty są podtrzymywane przez portale społecznościowe.

W.N.:- A posłowie? Który zapadł Wam szczególnie w pamięć? Dlaczego?

D.D.:- Mnie najbardziej zapadł w pamięć nasz młody poseł, Wojciech Cichy. To właśnie on wyciągnął czerwoną kartkę podczas obrad. Jego wystąpienie było bardzo kontrowersyjne i może dlatego wzbudziło tak wielkie zainteresowanie, bo w Internecie aż zawrzało od jakichś obrazków, filmików i różnych wpisów. Młody poseł miał teraz sporo wywiadów, były nawet w gazetach. Zwrócił na siebie jakąś tam uwagę.

P.F.:- A Ciebie czym tak bardzo zainspirował?

D.D.:- Sposobem mówienia i wypowiadania swojego zdania, bo był taki bardzo… taki zaczepny. Ja już go poznałam na warsztatach i jak zadawał nieraz pani, która prowadziła warsztaty, pytania, to ona nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Jak zadał pytanie, to nie można było się podnieść po tym pytaniu po prostu. Nie wiadomo, co można było mu odpowiedzieć.

M.N.:- Ja powiem o ogólnym spotkaniu z posłami. Nie było ich akurat zbyt wielu, ale można było się z nimi spotkać. A jeżeli chodzi o posłów Sejmu Dzieci i Młodzieży, to jednym, który zwrócił na siebie moją uwagę, może nie zainspirował, był pan poseł Gładych, który przez negowanie jednej partii po przemówieniu nie zyskał owacji, tylko po prostu większość zgromadzenia zachowała się no… było piszczenie, pomruki.

P.F.:- A gwizdy były i stukanie?

D.D.:- Stukania raczej nie.

W.N.:- Które ze zdobytych doświadczeń uważacie za najcenniejsze?

M.N.:- Ja myślę, że najcenniejszym doświadczeniem były same obrady, podejmowanie uchwał i głosowanie w Sejmie. Ale mogę też powiedzieć, że warsztaty były dobrym doświadczeniem. Mogliśmy wymienić zdanie, uzyskać więcej informacji od koordynatora, który zajmował się nami podczas realizacji projektu.

D.D.:- Na warsztatach to bardziej integracja młodzieży, bo nie znaliśmy się, spędziliśmy razem jakieś cztery godziny i poprzez wykonywanie wspólnych zadań zaczęliśmy się bardziej poznawać. I to było takie fajne.

W.N.:- Czy zamierzacie w najbliższym czasie kontynuować projekt?

D.D.:- Raczej tak, chociaż może się to wydawać trudne, bo wiadomo, że jesteśmy z innych klas, mamy inne zadania, każdy swoje. W klasie maturalnej nie wiem, jak będę dysponowała czasem, ale postaramy się jeszcze coś zrobić.

M.N.:- W ramach naszych działań ogólnych, które zaproponowaliśmy i które zostały wpisane w formularz rekrutacyjny, obiecaliśmy jeszcze dodatkowe, między innymi zorganizowanie festynu, z którego zebrane fundusze i środki zostaną przeznaczone na rzecz odbudowania właśnie takich miejsc dla lokalnej młodzieży.

W.N.:- Czy udział w Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży przekonał Was, by w przyszłości spróbować swoich sił w polityce?

M.N.:- Sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży to głównie projekt edukacyjny. Ja myślę, że zaznaliśmy polityki, poobcowaliśmy z nią. Osobiście może też bym chciał w tym kierunku w przyszłości coś podjąć… jakieś decyzje.

SDIM3779 Marek Nowak z nominacją poselską i faksymile Konstytucji 3-go Maja

D.D.:- Udział w sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży to bardzo ciekawe doświadczenie, ale raczej nie wiążę swojej przyszłości z polityką.

P.F.:- Ale jesteś teraz bardziej świadomym obywatelem?

D.D.:- Trochę tak, ale w projekcie wzięłam udział, żeby pomóc naszej miejscowości. Z polityką nie mam za dużo wspólnego.

P.F.:- Czy wiesz, że polityka zaczyna się właśnie tam, w małych miejscowościach? Zresztą sami mówiliście, że większość posłów to reprezentanci małych miejscowości. Oni przyjechali ze swoimi sprawami. Może to wskazówka, żeby polityk potrafił widzieć to, co jest dokoła niego?

M.N.:- Myślę, że nie liczy się, skąd pochodzimy, tylko zaangażowanie w działania. To właśnie się liczy. Obywatele wolą takich posłów, którzy się angażują bez względu na miejsce zamieszkania.

W.N.:- Jesteście z różnych klas. Wydawałoby się, że niewiele Was łączy, czy tak jest rzeczywiście?

D.D.:- Tylko mieszkamy w jednej miejscowości i uczęszczamy do jednej szkoły.

M.N.:- Przed przystąpieniem do projektu praktycznie się nie znaliśmy. Podczas realizacji tych zadań zdążyliśmy się poznać.

D.D.:- Ale faktycznie. Tak niewiele nas łączy, co nie?

M.N.:- No tak.

D.D.:- Po projekcie, jak będziemy należeć do Młodzieżowej Rady Miasta [Recza – przyp. red.] i będziemy razem działać, to tylko tyle.

W.N.:- Jakie cechy w takim razie pozwoliły Wam stworzyć wunderteam?

M.N.:- Myślę, że możemy powiedzieć o kreatywności. Nasze pomysły, ona swoje i ja swoje, łączyliśmy w całość. I dzięki temu stworzyliśmy ten zespół marzeń.

P.F.:- Czyli kreatywność? A wytrwałość? Bo mówiliście o tym, że napotykaliście niekiedy ze strony mieszkańców obawy, niechęć czy wstyd. Musieliście też znaleźć w sobie odwagę?

D.D.:- Wytrwałość też, bo niektóre zadania były trudne do wykonania, a odwaga była potrzebna, żeby mieszkańców zachęcić.

M.N.:- Odwaga była potrzebna na spotkaniu z panem posłem, z władzami miasta. Pewnej wytrwałości wymagało też wypełnianie dokumentacji, bo nie było to łatwe zadanie.

D.D.:- Już sobie wszystko ustaliliśmy, wpisaliśmy, wszystko było tak ładnie, i nagle serwer był przeciążony. Dodaliśmy i wszystko się usunęło. Musieliśmy zaczynać od nowa.

M.N.:- To była podwójna praca. Wytrwałość się liczyła.

D.D.:- I ta wytrzymałość. No i myślę, że altruizm, bo oboje chcieliśmy zrobić coś dla innych.

M.N.:- Dla dobra ogólnego, dla dobra młodzieży. A młodzież też się angażowała wiedząc, że robimy to dla niej. Na przykład przeprowadzaliśmy ankiety wśród młodszych, starszych. Młodzi wypowiadali się chętniej.

W.N.:- Które z Was grało rolę lidera? Może oboje? Jak układała się współpraca?

M.N.:- Nie było lidera. Byliśmy oboje zgrani, graliśmy na tym samym poziomie, nie dzieliliśmy siebie. Stworzyliśmy zespół, w którym podzieliliśmy powierzone zadania i nasza współpraca się układała.

P.F.:- To ja dopytam. Kto te zadania rozdzielał?

D.D.:- Oboje sobie przydzielaliśmy. Czasami było ciężko, bo nie zawsze się zgadzaliśmy…

P.F.:- Ale nie pokazywaliście sobie czerwonych kartek?

D.D.:- Nie, nie.

M.N.:- Nie było tak ostro jak w Sejmie.

W.N.:- Trzeba przyznać, że staliście się dość popularni. Czy mieszkańcy Recza wiedzą o Waszym sukcesie? Jeśli tak, to jak okazują swoje zainteresowanie?

M.N.:- Nasz sukces do tej pory nie został tak spopularyzowany. Myślę, że w najbliższym czasie większość mieszkańców się dowie z tego względu, że informacja o naszym sukcesie zostanie zamieszczona na łamach choszczeńskiej prasy. I wtedy może ludzie się dowiedzą. Do tej pory nieliczne jednostki wiedzą, na przykład nasz burmistrz, który nas wspierał.

D.D.:- Wiedzą najbliżsi znajomi i rodzina oraz ci, którzy nam pomagali. Z pewnością o wszystkim wie głowa miasta, czyli burmistrz Wiesław Łoński, który wspierał nas i pomagał nam, jak tylko mógł, w naszym projekcie. Moi znajomi, którzy byli zaskoczeni tak wielkim osiągnięciem, cieszyli się razem ze mną i wspierali mnie.

P.F.:- Liczycie na prasę?

D.D.:- Tak, bo staramy się robić coś dla innych, a ludzie jeszcze tego nie dostrzegli. Ale myślę, że poprzez wykonywanie naszych zadań rozpowszechnimy wiedzę o tym, co robimy. Ludzie się dowiedzą.

M.N.:- Ze strony prasy to pomoc. Społeczeństwo się dowie i niektórzy się zaangażują w nasze przedsięwzięcie, wspomogą nas w realizacji.

W.N.:- Jesteście z Zespołu Szkół Nr 2 im. Noblistów Polskich w Choszcznie i zapiszecie się w kronikach. Czy na Was to działa?

M.N.:-. Tak, to jest.. to osiągnięcie nasze na pokolenia zostanie i… tak, to jest…

P.F.:- Co czujesz, Marku?

M.N.:- Jestem ogromnie zaskoczony, że miałem taką możliwość zapisania się w historii tej szkoły. Że przyszłe pokolenia, które tu przyjdą, będą wiedziały, że prowadziłem takie działania. Zaangażowałem się dla lokalnej młodzieży.

D.D.:- Zespół Szkół Nr 2 im. Noblistów Polskich tworzyli i tworzą wspaniali ludzie i fajnie, jak już będziemy zapisani w tych kronikach, należeć do tych wspaniałych. Patroni – Nobliści Polscy – może kiedyś się uda…

W.N.:- Tego Wam życzymy.

M.N.:- Dziękujemy.

D.D.:- Dziękujemy.

Komentarze są wyłączone.